Ulti Clocks content
Imieniny obchodzą: Juliana, ukasza, Bogumia

Wykaz podręczników

Wspomnienia Haliny Michańczyk

PDF
Wpisany przez plaster98   
czwartek, 30 sierpnia 2012 15:18

 

 

Miło i serdecznie wspominam współpracę ze wszystkimi nauczycielami …

wspomnienia Haliny Michańczyk – nauczyciela szkoły podstawowej w latach 1979–1990

Pracę w Szkole Podstawowej nr 1 w Humniskach rozpoczęłam we wrześniu 1979 roku. Wprawdzie szybko poszłam na urlop macierzyński, ale dyr. szkoły pan Bolesław Gawroński miał już plan awaryjny (zastępowała mnie emerytowana polonistka). Wydaje mi się, że bez bólu i większych kłopotów weszłam do grona tej szkoły. Najstarszymi pedagogami były wówczas dwie panie: Eleonora Toczek (nauczanie początkowe) i Wanda Pilch (geografia), również ś.p. Stefania Domaradzka miała za sobą długi staż pracy. Z Grabownicy dojeżdżały ze mną dwie panie: Stanisława i Grażyna Ostrowskie, też już wtedy doświadczone nauczycielki.

Miło i serdecznie wspominam współpracę ze wszystkimi nauczycielami, którzy udzielili mi wielu cennych wskazówek dotyczących opanowania zespołu klasowego, organizowania sobie pracy, nawet wpisów do dziennika lekcyjnego, gdyż byłam zupełnym młokosem w tej dziedzinie. Wspólnie spędzany czas podczas przerw w pokoju nauczycielskim był dla mnie nauką nie tylko zawodową, ale także praktyką życiową – jak radzić sobie z domowymi problemami, jak z małymi własnymi dziećmi. Te chwile scalały całe grono – bardzo zresztą sfeminizowane – co nie oznacza, że nie potrafiłyśmy się „wykłócać” o każdego ucznia podczas posiedzeń rady pedagogicznej. W mojej pamięci pozostały nauczycielki: panie – Agata Fil, Helena Siwak, Anna Ryba, małżeństwo Drwięgów Bogdan i Lidia, Renata Gębacz, ś.p. Anna Dobrowolska–Kędra, Anna Maciejewska, później doszły do nas Lucyna Lorenc (po przejściu do Jasionowa państwa Drwięgów uczyła fizyki), Stanisława Warchałowska (przejęła wychowanie fizyczne), następnie Lidia Kłyż i Lucyna Ścibor, Tomasz Żak (uczył matematyki), ś.p. Łucja Laskoś – wymieniam prawdopodobnie niezbyt chronologicznie, ale dokładnej kolejności nie pamiętam. Z młodych koleżanek pamiętam Teresę Rogowską, nauczycielkę klas młodszych. Poza pracą polonistyczną zajmowałam się dodatkowymi zajęciami. Najczęściej dotyczyły one działań kulturalnych, mianowicie organizowałam wyjścia do kina w Grabownicy. Najpierw mój mąż Kazimierz dawał mi znać, jaki będzie seans, później uzgadniałam wszystko z dyrektorem szkoły i na piechotę zwartą kolumną prowadziłam młodzież na chwilę z X Muzą, wyjeżdżaliśmy również do muzeów – do Sanoka, Brzozowa, Starej Wsi, na seanse teatralne do Rzeszowa, na dłuższe wycieczki do Lublina czy Warszawy (najczęściej tą formą wypoczynku zajmowała się niestrudzona Stefania Domaradzka). Sama poprowadziłam wycieczkę do Krynicy (dzisiaj dziwię się, czego dokonałam). Często też byłam opiekunem na szkolnych dyskotekach. Raz, w zimie, dyrektor zostawił mi klucze do szkoły, powiedział, gdzie światło zgasić, gdzie zapalić i … pojechał do domu. Wszystko było dobrze, dopóki młodzież się bawiła, było głośno i wszystko porozświetlane, ale gdy uczniowie poszli, zrobiło mi się nieswojo. No cóż, pozamykałam szkołę i poszłam na przystanek, autobusu jeszcze nie było, a ja patrzę na budynek szkoły i myślę: „zamknęłam czy nie zamknęłam”, obleciał mnie strach. Poszłam sprawdzić. Było wszystko porządku, ale … uciekł mi autobus, do domu ciemną nocką szłam na piechotę.

Miło też wspominam uczniów. Nie dokuczali mi. Byli zdyscyplinowani podczas zajęć i wyjść poza szkołę. Szczególnie zapadła mi w pamięci klasa, w której byli sami chłopcy i tylko dwie dziewczynki. Do języka polskiego specjalnie się nie garnęli, ale jedno co lubili – to uczyć się wierszy na pamięć. Robili to w terminie i zawsze na piątki. Pamiętam ich i z tego, że każdy był ode mnie dużo wyższy. Gdy któryś z n ich stał przy tablicy, to się śmiałam, bo wyglądało to jak ilustracja Guliwera w krainie liliputów. Po latach jeden z nich spotkany przypadkowo powiedział: „Wie pani, nie bardzo wtedy nie garnęliśmy się do książek, ale wyrośliśmy na porządnych ludzi”. Byłam raczej drobnej postury, więc uczniowie starszych klas z reguły mnie przerastali. Gdy dobudowano nową cześć szkoły i zaczęto ją wyposażać, wołano mnie, aby sprawdzić, na jakiej wysokości powiesić tablice – tak na wszelki wypadek, żebym dostała. Wcale się nie obraziłam. Ceniłam sobie współpracę z nauczycielami, z wielkim szacunkiem wspominam dyrektora szkoły – pana Bolesława Gawrońskiego, pamiętać będę mądrych rodziców. Gdy odchodziłam do szkoły w Grabownicy, nie umiałam powiedzieć tego uczniom wprost. Wybiegłam z klasy ze słowami: „… i widzimy się po raz ostatni”, po czym serdecznie się rozpłakałam.

 

 

 
free poker

Odliczamy

Do końca roku szkolnego
-------------------------------------------

Ads on: Special HTML

Projekty europejskie

DODATKI NA STRONĘ WWW
Ads on: Special HTML

Strony WWW

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Statystyki

Teraz online:
  • Gości: 4
Nowi użytkownicy:
  • Czechu
  • bettyread28162555
Aktywne konta: 66

Znajdź nas na Facebooku


Ads on: Special HTML
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj420
mod_vvisit_counterWczoraj503
mod_vvisit_counterTen tydzień1272
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień4343
mod_vvisit_counterTen miesiącu8898
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc15803
mod_vvisit_counterWszystkich751833